Las wawrzynowy Las Mercedes

Po smacznym śniadaniu w naszym hotelu wsiadamy do auta, by udać się na wycieczkę poprzez piękne krajobrazy wschodniej części wyspy. Wypadamy na autostradę w kierunku SANTA CRUZ i przy wtórze dobiegających z samochodowego radia rytmów samby oraz rumby pół godziny później zjeżdżamy na LA LAGUNA, AEROPUERTO NORTE. Po 15 minutach jazdy w górę mijamy duże centrum handlowe z takimi sklepami jak Alcampo, Ikea, Makro, Leroy Merlin itd. Na chwilę przystajemy i w sportowym hipermarkecie Decathlon kupujemy Zuzi nowy kombinezon na czekający nas kurs surfowania.

More...

San Cristóbal de La Laguna

Następnie przejeżdżamy przez LA LAGUNA, gdzie parkujemy w podziemnym parkingu. Za kilka minut już oddajemy się przechadzce po przepięknym historycznym centrum. Deptak zwieńczony katedrami na obu jego końcach ma niepowtarzalną atmosferę tworzoną przez kamienice w hiszpańskim stylu kolonialnym. Zabytkowe uliczki żyją licznymi sklepikami i kawiarniami.

Churros con chocolate

Przysiadamy w jednej z nich ,,Buen Paladar", by skosztować miejscowej specjalności – churros con chocolate. Są to smażone niczym pączek paluszki maczane w gęstej gorącej czekoladzie. Nasyceni tutejszym rarytasem żegnamy się z La Laguną

Las Mercedes

Kiedy wyjeżdżamy z miasta w kierunku LAS MERCEDES, krajobrazy zielenieją. Po półpustynnych widokach południowej części wyspy nasze oko cieszą soczysta trawa, gęste krzewy przy drodze, barwne kwiaty i zielone lasy liściaste. Woda daje życie i często padające deszcze pozwoliły tu na bujną wegetację. Przechodzi mi przez myśl, że gdybym był pierwotnym mieszkańcem Tenerife Guancho, chętnie żyłbym na tych terenach.

Mirador de jardina

Mijamy wioskę Las Mercedes i wąska ścieżka całkowicie zanurza się w lesie. Pod sklepieniem drzew wspinamy się serpentynami leśnego tunelu, by wynurzyć się w pięknym punkcie widokowym  - MIRADOR DE JARDINA. Całą objętością płuc wdychamy czyste powietrze, uwieczniamy chwilę na fotografiach i kierujemy się do następnego przystanku z godnym zachwytu pejzażem - MIRADOR CRUZ DEL CARMEN.

Mirador Cruz del Carmen

W tym uroczym miejscu parkujemy, zakładamy plecaki z prowiantem i udajemy się na spacer po zaczarowanym lesie - EL BOSQUE ENCANTADO. Znajdujemy się w parku narodowym Anaga, gdzie niegdyś ścieżki po trudno dostępnych terenach służyły za jedyną drogę z Anagi do La Laguny.

Spacer po lesie

Schodzimy po stoku szlakiem otoczonym gęstym, ciemnym lasem, pokonujemy drewniane mosty i docieramy do leśnego punktu odpoczynkowego ze stołami, ławkami i murowanymi grillami niemalże na wysokości Las Mercedes. Znajdują się tu również toalety i kraniki z pitną wodą. Rozkoszujemy się atmosferą, posilamy się i ruszamy w drogę powrotną. Idąc pod górę wpadamy w niemałą zadyszkę, jednak pół godziny wystarcza nam na dotarcie do auta. Jeszcze tylko parę zdjęć z godnym uwiecznienia pejzażem w tle, symboliczne zakupy w małym sklepiku i suniemy autem do kolejnego punktu widokowego - MIRADOR PICO DEL INGLES.

Mirador Pico del Ingles

Z dachu masywu rozlega się widok na wyspę, wspinającą się spiętrzonymi górami nad widzianą w tle linią oceanu. Wzbogacamy naszą dzisiejszą kolekcję fotografii i oczarowani pięknem przyrody ruszamy dalej przez El Bailadero w dół do rybackiej wioski SAN ANDRES.

Restauracja rybacka

 Żołądek już uporczywie zgłasza czas obiadu, parkujemy więc przy promenadzie i zapoznajemy się z szeroką ofertą dostępnych restauracji. Wybieramy „Marisqueria El Rubi", gdzie rozsmakowujemy się w chłodniku Gaspacho oraz świeżo złowionych krewetkach, sardynkach, tuńczyku i ośmiornicy. Obiad wieńczymy budyniowym deserem Quesillo i popijamy „vino de la casa", co wywołuje ochotę na siestę.

Playa las Teresitas

Autem przejeżdżamy więc 600 metrów dalej i na jedynej piaszczystej plaży tej wyspy - PLAYA LAS TERESITAS zajmujemy miejsce w cieniu palmy. Dzieci z żoną od razu lecą się kąpać, a ja w świętym spokoju oddaję się drzemce i trawię. W końcu jednak daję się namówić - wynajmujemy plastikowe dwuosobowe kajaki i zwiedzamy zalew. Teraz mogę powiedzieć, że pławiłem się w Atlantyku...

Santa Cruz de Tenerife

Wsiadamy do auta i kierujemy się na SANTA CRUZ. Wjeżdżamy do ruchliwego portowego miasta, przemieszczając się czteropasmową drogą wzdłuż morza, aż zauważam znak podziemnego parkingu, gdzie zostawiamy samochód. Winda zabiera nas na powierzchnię i nagle znajdujemy się w tłumnym ryneczku przy stawie z fontanną. Rynek otaczają wysokie budynki i jest odczuwalny klimat stolicy. Na bulwarze La Rambla odwiedzamy parę sklepików i schładzamy się lodami.

Wróć do Playa Las Americas

Po powrocie do auta córka z żoną proponują wizytę w imponującym sześciopiętrowym domu towarowym „El Corte Ingles", ja jednak nie daję zwieść się pokusie, co pozwala nam wyruszyć w stronę naszego hotelu. 15 minut później mijamy wioskę CANDELARIA ze znaną katedrą i figurką Czarnej Madonny. Chętnie bym się zatrzymał, jednak córka z żoną są już dość zmęczone, dlatego jedziemy prosto do hotelu w PLAYA LAS AMERICAS.

Podsumowanie

O wpół do szóstej odpoczywamy, zażywając kąpieli w hotelowym basenie. Odczuwamy przyjemne zmęczenie po dniu pełnym wrażeń. Odwiedziliśmy jedno zabytkowe miasto i stolicę, trzy zapierające dech w piersiach punkty widokowe, stołowaliśmy się w kawiarni, lesie, rybackiej restauracji i w cukierni. Ponad godzinę kroczyliśmy leśnymi ścieżkami w zaczarowanym lesie, wiosłowaliśmy w kajakach, leżeliśmy na plaży, zrobiliśmy zakupy w Decathlonie.

Self-zorganizowane wakacje

Jutro zafundujemy sobie dzień relaksu, spacerów po promenadzie i leniuchowania na plaży oraz przy basenie. Żona z córką planują odwiedzić centrum handlowe SIAM MALL. Na wieczorową porę zamówiliśmy stół we Flamenco Show Palace, a pojutrze planujemy wycieczkę do Teide a Icod de Los Vinos. To nasz pierwszy urlop planowany samodzielnie i jak na razie wszystko idzie zgodnie z naszą myślą. Właśnie przynieśli nam schłodzony koktajl, przyjaciele - Na zdrowie!

Kliknij tutaj, aby pozostawić komentarz poniżej